W tym momencie urzędnicy uznali, że warto to zbadać

blog

W tym momencie urzędnicy uznali, że warto to zbadać

W tym momencie urzędnicy uznali, że warto to zbadać

Sędzia oddalił miasto od sprawy. Pracodawcy osiedlili się, a Brunowie wykorzystali te pieniądze na zakup domu w Reno tego lata. April pozostała tylko minimalnie zaangażowana w sprawę przeciwko Kinder Morgan i ExxonMobil, ale w listopadzie 2012 roku zgodziła się na wywiad w lokalnej telewizji. W Fallon jej historia została przyjęta chłodno. Okręg szkolny hrabstwa Churchill wysłał automatyczną wiadomość telefoniczną do mieszkańców Fallon, informując: „Rurociąg nie stanowi i nie stanowi zagrożenia dla zdrowia publicznego. Sprzeciwiamy się tym, którzy wykorzystują delikatną naturę tego tematu, podając niedokładne lub wprowadzające w błąd informacje”.

Do kwietnia było jasne, że niewielu w Fallon było skłonnych przyznać, że te same czynniki, które spowodowały klaster rakowy, mogły mieć długotrwałe skutki. Mniej więcej w tym czasie zauważyła komentarz w Internecie: „Mówił, że wszyscy dużo stracili, gdy doszło do klastra białaczki. „Naprawdę myślisz, że musimy do tego wrócić?” Zrobiło mi się niedobrze. Przegrałem tę bitwę z moim synem i chcę wiedzieć, dlaczego zachorował na raka”.

*  *  *

Stanowe departamenty zdrowia co roku wspólnie otrzymują od obywateli tysiące raportów dotyczących klastrów nowotworowych, ale z ponad 400 badań od 1990 roku tylko trzy – w tym Woburn’s – znalazły związek między zanieczyszczeniem środowiska a klastrem. Epidemiolodzy od dawna wątpili w wartość takich badań. W przełomowym przemówieniu wygłoszonym podczas Krajowej Konferencji na temat Klastrowania Zdarzeń Zdrowotnych w 1989 r. Kenneth Rothman, założyciel czasopisma Epidemiology, ogłosił, że „z nielicznymi wyjątkami, badanie poszczególnych klastrów chorób w ogóle nie ma żadnego naukowego lub publicznego celu”. Ponieważ naukowcy nie wiedzą, co powoduje większość nowotworów, powiązanie grupy przypadków z tym samym pochodzeniem często wiąże się z domysłami. (Połączenie dwóch różnych rodzajów, takich jak białaczka i rak mózgu, jest jeszcze trudniejsze). W rezultacie uważa się, że badania klastrowe są obarczone błędami. Niektórzy naukowcy odrzucają nawet klastry jako przypadek lub, jak napisał Atul Gawande dla „New Yorkera” w 1999 roku, w „The Cancer-Cluster Myth”, „wynik prawie nieodpartych błędów w percepcji” – ludzkiej tendencji do dostrzegania zbiegów okoliczności jako powód do niepokoju.

Po powiadomieniu o podejrzanym wzroście zachorowań na raka, epidemiolodzy muszą najpierw ustalić, czy liczby są rzeczywiście niezwykle wysokie lub „istotne statystycznie”. Jeśli tak, badacze następnie katalogują rzeczy, które odróżniają chorych od zdrowych i pytają, czy któraś z tych zmiennych mogła spowodować chorobę. Porównania te wymagają większej liczby testów statystycznych, a dla uzyskania znaczącego wyniku dużej próby. Często skupiska są tak małe, że badania dają wyniki fałszywie negatywne, nie znajdując żadnego znaczącego związku między substancją toksyczną a chorobą, nawet jeśli taka mogłaby istnieć.

Zanim zobaczysz związek między narażeniem środowiskowym a problemem zdrowotnym, w zasadzie robisz liczenie ciał."

„To ogromne źródło frustracji dla wszystkich, zarówno naukowców, jak i społeczności” – powiedziała Rachel Morello-Frosch, profesor zdrowia publicznego i nauk o środowisku na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley. „Zanim zauważysz związek między narażeniem środowiskowym a problemem zdrowotnym” – kiedy nagromadziło się wystarczająco dużo przypadków, aby z całą pewnością stwierdzić związek – „w zasadzie robisz liczenie ciał”.

Gromada Fallona była wyjątkiem. Pielęgniarka zgłosiła to stanowym urzędnikom służby zdrowia w lipcu 2000 r., po tym jak pojawiło się tylko pięć przypadków. W tym momencie urzędnicy uznali, że warto to zbadać. Narysowali swoją działkę badawczą wzdłuż linii hrabstw, w tym populacji ponad dwukrotnie większej niż Fallon. Potem pojawiły się kolejne przypadki, wszystkie w Fallon lub w pobliżu. Po 11 diagnozach urzędnicy ustalili, że istnieje jedna na 232 miliony szans, że klaster był przypadkowy. Dziwne wciąż było, jak szybko się pojawiło, z diagnozami w odstępie zaledwie tygodni, jakby dzieci zachorowały na chorobę zakaźną. Gromada wyglądała jak coś, co można zatrzymać. Wyglądało to również, powiedział mi jeden z badaczy, jak „doskonała okazja do ustalenia środowiskowej przyczyny białaczki u dzieci”.

Inni naukowcy mieli skromniejsze oczekiwania. Mimo swojego znaczenia klaster był niewielki. Mimo to większość zgadza się, że nigdy nie zdarzył się przypadek podobny do przypadku Fallona: epidemia na odosobnionym skrawku pustyni, której początki ograniczają się do określonej przestrzeni i czasu oraz w społeczności, która, przynajmniej na początku, chciała poddać się naukowym obserwacja.

Potencjał Fallona jako przypadku testowego skłonił Wydział Zdrowia Stanu Nevada do poświęcenia mu swojego epidemiologa, Randalla Todda, prawie na cały etat. W celu uzyskania wskazówek agencja powołała panel ekspertów, w tym Thomas Sinks, zastępca dyrektora ds. nauki w National Center for Environmental Health oraz Malcolm Smith, szef pediatrii w National Cancer Institute. Na początku 2001 roku, kiedy stało się jasne, że stan nie poradzi sobie z problemem samodzielnie, Centra Kontroli i Prewencji Chorób zgodziły się zbadać – po raz pierwszy od 20 lat badał klaster nowotworowy. CDC była częściowo wspierana przez nową technologię. Wcześniejsze dochodzenia w dużej mierze opierały się na wywiadach w celu znalezienia powszechnych narażeń. Teraz badacze mogli wykryć śladowe zanieczyszczenia we krwi, moczu i tłuszczu na poziomie niższym niż wcześniej. Zaplanowali zebranie próbek od pacjentów z białaczką, ich rodzin i zdrowych mieszkańców i porównanie ich ze sobą oraz ze średnimi krajowymi. Tymczasem Departament Ochrony Środowiska Nevady oraz Agencja ds. Rejestru Substancji Toksycznych i Chorób miałyby szukać źródeł narażenia na toksyny.

Zainteresowali się politycy krajowi, w tym senatorowie Clinton i Harry Reid, demokrata z Nevady. Na przesłuchaniu w Fallon przed rozpoczęciem śledztwa Clinton zaryzykował, że „postępy w ustalaniu, jak zapobiegać rakowi, można naprawdę przypisać niezwykłej reakcji tej społeczności”. Za to powiedziała: „Myślę, że cały kraj, a może nawet świat, będzie wdzięczny Fallon”.

Były to wzniosłe słowa, skierowane nie tyle do rodziców, których desperacja miała niewiele wspólnego z postępem naukowym, ile do mieszkańców, którzy mogli postrzegać kontrolę jako zbyt wielkie poświęcenie. Mimo to odzwierciedlali prawdziwą i zbiorową nadzieję, że w czasie, gdy zostaną znalezione odpowiedzi, że śledztwo przyniesie coś więcej niż trwałe poczucie niepewności.

*  *  produktopinie.top *

Z centrum Fallon nie ma daleko w żadnym kierunku, zanim lucerna zamieni się w piasek i zarośla królików. Pustynia jest wszędzie. Wiosną woda z rowu nabiera koloru ziemi. Woda pochodzi z rzeki Carson, spiętrzonej w 1915 roku. Wcześniej Fallon było szeregiem rancz związanych z skąpą ofertą rzeki. Miasto nigdy nie liczyło na wodę, ale zawsze może liczyć na wiatr i piasek. W wietrzne dni mieszkańcy mówią: „Nieruchomość naprawdę się porusza”. Jeden powiedział mi, że Fallon jest społecznością „dzielącą się”: „Dostajesz trochę własności sąsiada. Dostają trochę twojego.

W czerwcowy dzień, w którym szedłem Briggs Lane, gdzie kiedyś mieszkali Brunowie, wiatr zerwał drogę i umieścił małe wydmy wzdłuż ogrodzenia dla zwierząt gospodarskich. W pobliskim domu paliło się światło. Zapukałem i do drzwi podszedł mężczyzna. Zapytałem, czy wiedział o jakimkolwiek raku w sąsiedztwie. Odpowiedział, że w domu przed nim mieszkało dwóch mężczyzn; jeden zmarł na raka wątroby, drugi na białaczkę. Obok starsza kobieta machnęła ręką na podwórko. Powiedziała, że ​​ktoś na rogu miał raka piersi. Potem spojrzała na mnie z ciekawością. Czy słyszałem o klastrze białaczki? To były „osobne przypadki” – wyjaśniła. „Nie ta sama rodzina lub grupa kościelna. Nie ma o co się układać.

Większość ludzi, których spotkałem, mówiło swobodnie o chorobie: „Z pewnością jest tu dużo raka” lub „Wydaje się, że każdy, kogo znam, ma jakiś rodzaj raka”. Do niedawna w Nevadzie nie było wiarygodnego zestawienia diagnoz. Większość mieszkańców zachodniej Nevady podejrzanych o raka została wysłana do szpitali w Kalifornii, a ich przypadki wliczano do Kalifornijskiego Rejestru Raka. Mieszkańcy Fallon słyszeli o nowych przypadkach z ust do ust, w tym o przypadku dwóch chłopców z gimnazjum, u których zdiagnozowano białaczkę jesienią 2012 roku. Od czasu zakończenia dochodzenia klastrowego w 2004 roku co najmniej pięcioro dzieci zachorowało na białaczkę, ale diagnozy chłopców zyskały najwięcej uwagi. Chociaż każdy z nich miał inny rodzaj białaczki, a urzędnicy stwierdzili, że przypadki nie są powiązane, pojawiło się podejrzenie, że klaster powrócił.

Niektórzy uważają, że cokolwiek spowodowało gromadę, trwało; kąpią swoje dzieci w butelkowanej wodzie. Wiele osób po prostu przewróciło lub odwróciło wzrok na wspomnienie gromady.

Domysły ludzi na temat przyczyny raka są różne. Niektórzy twierdzą, że gromada była mitem medialnym lub że „wszyscy nowi ludzie przybywający do Nevady” powodowali wzrost w przypadkach. Starsza kobieta, której siostrzeniec jest epidemiologiem, powiedziała mi: „Jeśli wyrzucisz garść kamieni, skończysz z skupiskami kamieni”. Kiedy zapytałem, czy sądzi, że może coś być w wodzie, odpowiedziała: „Nie, kochanie. Myślę, że w zasadzie przychodzimy z tym, co dostajemy. Inni przypisują to „coś w bazie marynarki wojennej”; wyciek rurociągu; pestycydy; promieniowanie z miejsca testowania bomby atomowej 20 mil na południowy wschód. Niektórzy uważają, że cokolwiek spowodowało gromadę, trwało; kąpią swoje dzieci w butelkowanej wodzie. Jedna matka powiedziała, że ​​karmi swoich synów dodatkowymi witaminami „aby przeciwdziałać temu, co to robi”. Wiele osób po prostu przewróciło lub odwróciło wzrok na wspomnienie gromady.

„Wiele osób w Fallon chce mieć wszystko za sobą”, powiedział mi w lipcu Jeff Braccini, którego syn przeżył białaczkę. – Burmistrz… gdyby mógł zapłacić za sprawny Internet, wiem, że by to zrobił. Braccini ma wyrzeźbioną twarz i małe niebieskie oczy. Właśnie wrócił z bazy marynarki wojennej, gdzie jest mechanikiem lotniczym. Siedzieliśmy na jego werandzie i patrzyliśmy, jak gęsi kręcą się w stawie. „Nie sądzę, że to jest rodzaj rzeczy, które można tak po prostu odepchnąć” – powiedział. „Dzieciaki z tego powodu umarły. A dzieci wciąż chorują.

Jego syn został zdiagnozowany w grudniu 2001 roku. CDC prawie zakończyło pobieranie próbek od uczestników badania, ale nie opublikuje wyników przez kolejny rok. Braccini początkowo wierzył, że dochodzenie znajdzie odpowiedzi, ale jego pewność siebie osłabła, gdy dołączył do Fallon Families First, programu założonego przez żonę burmistrza, aby oferować emocjonalne i finansowe wsparcie rodzinom z klastrów. Na zebraniach rodzice krytykowali śledczych za ich powolne postępy. CDC potrzebowało roku na przygotowanie sprzętu i uzyskanie pozwolenia na badanie ludzi. Zanim badacze pobrali próbki, większość dzieci zakończyła leczenie, a niektóre zmarły.

Kiedy jego syn ustabilizował się, Braccini zanurzył się w literaturze naukowej. Zrozumiał, że nauka wymaga czasu, że przyczyna białaczki jest niepewna i że może być nie jedna, ale kilka. Wiedział też, że śledztwo epidemiologiczne nie odpowie na pewne pytania; może ujawnić na przykład zanieczyszczenia w ciałach dzieci, ale nie czy te zanieczyszczenia działały w tandemie, powodując białaczkę.

Nabożeństwo żałobne w 2001 roku dla pierwszego dziecka, które zmarło w ognisku raka. (Joe Cavaretta/AP)

Mimo to Braccini uważał, że w śledztwie były luki. Podejrzewał, że jedyną różnicą między jego synem a zdrowymi dziećmi nie był stopień, w jakim byli narażeni na działanie substancji toksycznych, ale to, czy mieli genetyczne narzędzia do detoksykacji swojego organizmu. Słyszał, jak urzędnicy ds. zdrowia wspominali o tej możliwości, ale badania genetyczne miały tylko niewielką rolę w śledztwie CDC. Braccini zarzucił również stanowemu departamentowi ochrony środowiska, że ​​nie pobiera więcej próbek powietrza i gleby. Śledczy zbierali ziemię z podwórek i kurz z wnętrz domów, ale wydawało się, że szukają zanieczyszczeń w niewłaściwych miejscach, szorując ekrany telewizorów i dywany zamiast kącików rzadko sprzątanych przez rodziny lub rowów, w których bawiły się dzieci. Kiedy rodzice wyrazili obawy, powiedział Braccini: „Zawsze była taka sama reakcja. „Nie ma tego w naszym protokole” lub „Po prostu nie rozumiesz nauki”.

Eksperci wyznaczeni przez stanowy wydział zdrowia wymienili trzy podejrzane przyczyny. Pierwszy, arszenik, został wykluczony. Woda pitna Fallon miała najwyższy poziom ze wszystkich gmin w kraju, 10 razy więcej niż standard federalny, ale pojawiła się naturalnie i istniała na długo przed pojawieniem się klastra. I chociaż wielokrotne narażenie może powodować raka skóry i pęcherza moczowego, nie ma dowodów na to, że powoduje białaczkę. Druga teoria, że ​​wirus zainfekował dzieci, mogła wyjaśnić, dlaczego klaster tak szybko się rozrósł. Naukowcy powiązali wirusy z innymi rodzajami raka — na przykład wirus brodawczaka ludzkiego z rakiem szyjki macicy — a badania sugerują, że niektóre infekcje mogą wywoływać białaczkę. Ale śledczy nie znaleźli niczego wartego uwagi podczas testowania dzieci.

Trzecia teoria — narażenie na zanieczyszczenia — dotyczyła paliwa do silników odrzutowych. Chociaż nie jest sklasyfikowany jako rakotwórczy, zawiera benzen, który jest powiązany z ostrą białaczką szpikową. Tylko jedno dziecko miało AML; Badacze uważali, że jeśli przyczyną było paliwo, powinno być ich więcej. Ale paliwo, które tłumi układ odpornościowy myszy, zawiera również substancje chemiczne o nieznanym wpływie toksykologicznym na ludzi. Śledczy zgodzili się zbadać dwa możliwe źródła skażenia: paliwo, które samoloty marynarki wojennej czasami zrzucały na obrzeża miasta przed lądowaniem, przerzucane przez wiatr, oraz rurociąg, który rocznie przewoził 34 miliony galonów paliwa przez Fallon. Wiosną 2001 r. urzędnicy prześledzili rurociąg pieszo i samolotem, szukając czarnej gleby, zniszczonej roślinności i innych oznak przecieku. Kinder Morgan wstrzyknął do rurociągu znacznik chemiczny i przeciągnął czujnik po jego długości. Nie pojawił się żaden wyciek; śledczy potwierdzili, że rurociąg był sprawny.

W maju 2001 r. reporter Reno Gazette-Journal, Frank Mullen, który również kroczył rurociągiem, zakwestionował roszczenia firmy. Znalazł uszkodzone otwory wentylacyjne i skorodowane stacje elektryczne – oznaki, jak powiedział, że rurociąg był źle utrzymany – i rozmawiał ze Scottem Meihackiem, dyrektorem szkoły podstawowej, który powiedział mu, że nauczyciele zgłaszali „sporadyczne zapachy paliwa”. Przedstawiciele Kinder Morgan odwiedzili Meihack i zdecydowali, że zapach pochodzi z parkingu szkolnego autobusu. Wydało mu się to podejrzane. „Powiedzieli, że rura nigdy nie przeciekała od 50 lat, odkąd ją włożyli”, powiedział mi. „Następnie pytasz emerytowanego faceta od rurociągów, a on mówi:„ Tak, to cholerny przeciek”. Zbiorniki gazu przeciekają. A co ze zbiornikiem o długości 63 mil, spawanym co kilka metrów, w najbardziej alkalicznym gruncie w Stanach Zjednoczonych?

Tego lata Kinder Morgan ogłosił, że dokona napraw. Mechanicy pracowali w ciemności. Niektórzy rodzice ich obserwowali. Pewnej nocy około godziny 23 Braccini odebrał telefon od Floyda Sandsa, którego córka również miała białaczkę. Sands powiedział, że robotnicy wykopują rurę przy szkole. Gdy się zbliżył, Braccini dostrzegł wywrotkę, koparkę i kilka białych ciężarówek zaparkowanych wokół dziury. „Floyd zaczął robić zdjęcia”, wspomina Braccini.

Select the fields to be shown. Others will be hidden. Drag and drop to rearrange the order.
  • Image
  • SKU
  • Rating
  • Price
  • Stock
  • Availability
  • Add to cart
  • Description
  • Content
  • Weight
  • Dimensions
  • Additional information
  • Attributes
  • Custom attributes
  • Custom fields
Click outside to hide the compare bar
Compare
Wishlist 0
Open wishlist page Continue shopping

Free 10 Days

Master Course Invest On Self Now

Subscribe & Get Your Bonus!
Your infomation will never be shared with any third party